środa, 1 stycznia 2014

GRUBASKA


Po raz setny sprawdziła pocztę. Jak zwykle reklamy i spam. Na co idiotko czekasz? Myślisz że ktoś do ciebie napisze? Pomyślała. Jesteś tłusta i brzydka. Kto zwróciłby uwagę na takie coś jak ty? No tak. Ostatnio ten palant powiedział przecież komplement że lubi babki przy kości . Był z siebie taki zadowolony a ja poczułam się jak worek mięsa. No ale czego się spodziewałam? On przecież nawet nie próbował mnie poznać, porozmawiać. No chyba że stwierdzenie że mnie pragnie można uznać za rozmowę. Cholera. A ja chciałam tylko na chwilę zapomnieć. Przez chwile poczuć się piękna, atrakcyjna, pożądana.
Z niechęcią spojrzała w lustro. Wyglądam jak upasiony chomik. Pomyślała. Te głupie malutkie oczka, za wysokie czoło. Z desperackim masochizmem analizowała siebie: Jestem tłusta. Wielkie ramiona, zero talii i ten brzuch. Kto coś takiego jak ja mógłby pokochać? On też przecież przywitał mnie tekstem że się roztyłam. Nie wie jak to cholernie zabolało. Jak to jest widzieć te wszystkie szczupłe, zgrabne kobiety i marzyć żeby choć przez chwilę tak wyglądać. Wszyscy mają przyjaciół, znajomych a ja co? Zawsze sama.
Ewa odwróciła się, przeszła przez mieszkanie i włączyła telewizor. Bezmyślnie przerzucała kanały szukając czegoś dla siebie. Na ławie leżał telefon. Milczał. Jak zwykle. No tak. Wszyscy świętują. Jest Nowy Rok a mnie nikt nawet nie złożył życzeń. Łzy stanęły jej w oczach. Czuła się tak strasznie samotna. Tyle razy marzyła o tym by zniknąć, przestać istnieć. Czuła się jak więzień. Więzień swojego wyglądu, tuszy. Co dzień przecież widziała te spojrzenia, słyszała za plecami: Ty, spójrz jaka tłusta. Wyjście z domu oznaczało nieostające pasmo katuszy. Oczywiście z czasem nauczyła się radzić sobie z takimi sytuacjami, żartować z wagi ale zawsze bolało tak samo.

Gdyby tylko miała więcej odwagi by zrobić to o czym od tak dawna myślała. To byłaby tylko chwila i byłaby wolna. Znowu łzy popłynęły po jej policzkach. Kiedyś przyjdzie taki dzień że się odważy. Odwróci się i odejdzie bez słowa. I tak nikt nie zauważy.