wtorek, 3 czerwca 2014

Znów śniły się jej koszmary. Kolejna niespokojna noc która nie przynosi ukojenia. Za oknem budził się świt. Obłoczki mgły snuły się nad trawą. Odruchowo sięgnęła po szklankę z wodą. Jej  dotyk tak cudownie chłodził rozgrzany policzek. Usiłowała sobie przypomnieć sen lecz on podobnie jak opary mgły szybko rozpływał się w bladym świcie pozostawiając za sobą tylko zimne i nieprzyjemne uczucie niepokoju. Pamietała tylko strach przed wejściem do tamtego domu. Kiedyś w nim mieszkała. Tyle wspomnień, tyle wylanych łez. Za oknem śpiewał jakiś ptak.  Zapomnieć, wymazać to wszystko z pamięci. Czy to tak wiele? Chciała tylko znów normalnie żyć. Bez strachu o jutro, bez nocnych koszmarów. Ile to już lat? Wydawało się że tamte chwile to już przeszłość a teraz znów powróciły. Tit, tak. Zegar bezlitośnie odmierzał minuty, godziny, dni. Wolnym, ruchem podniosła szklankę do ust i wypiła łyk wody. Równie spokojnie odstawiła szklankę i ułożyła głowe na poduszce. Spać. Chciała tylko zasnąć. Tym razem bez snów.
Zegar z głośnym terkotem obwieścił poranek. Niczym zaprogramowany robot wstała i poszła do kuchni i zaparzyła sobie kawę. Kolejny dzień. Byle tylko przetrwać . Włączyła radio. Ktoś coś mówił lecz do niej docierały tylko echa. Idealnie zagłuszały panującą ciszę stwarzając wrarzenie że nie jest sama. Kiedyś było inaczej. Kiedyś które przeminęło pozostawiając po sobie brudny osad wspomnień. Za chwilę zacznie się kolejny dzień. Jakoś go przetrwa. Roboty przecież nie mają uczuć. Patrzyła na swoje odbicie w lustrze. Obce, zimne oczy. Makijarz skrywał sińce pod oczami. Jeszcze tylko chwila . Tam za drzwiami czeka kolejny dzień.
Uśmiechnięta wkroczyła do biura. Kolejna kawa, ploteczki przy czajniku. Perfekcyjnie zagrana rola.
Sztuka udawania opanowana do perfekcji. Świat kręci się dalej. Kiedy ostatni raz była sobą? Tu i teraz. Zaprogramowany robot bez uczuć , marzeń i planów na przyszłość. To luksus na który nie może sobie pozwolić. Tu i teraz. Prozaiczne codzienne czynności. Dopracowany do perfekcji plan dnia nie pozostawiający czasu na myślenie.Ona , ta w środku wyje z rozpaczy waląc zakrwawionymi pięściami w mur który ją otacza. Ona ta na zewnątrz z grzecznym uśmiechem omawia jakąś służbową sprawę. Idealna kontrola siebie. Żadnych emocji i uczuć. Perfekcjonistka.
 Ludzka rzeka rozlewa się na chodniku obojętnie mijając wysepkę samotności. Z dumnie uniesioną głową i pustym spojrzeniem idzie przed siebie. Jak doskonale zaprojektowany robot. Może inni też udają? Może kiedyś odnajdzie to coś w spojrzeniu mijanej osoby.  Może. Ma ochotę krzyczeć. Emocje wzbierają zatrzymując łzy za tamą powiek.

Dom. Tam znów będzie mogła być sobą. Za zamkniętymi drzwiami .Bez widzów oceniających każdy zrobiony krok. Jeszcze chwila a potem noc i sen . Sem bez bez koszmarów. Ukojenie.