Znów śniły się jej koszmary. Kolejna niespokojna noc która
nie przynosi ukojenia. Za oknem budził się świt. Obłoczki mgły snuły się nad
trawą. Odruchowo sięgnęła po szklankę z wodą. Jej dotyk tak cudownie chłodził rozgrzany policzek.
Usiłowała sobie przypomnieć sen lecz on podobnie jak opary mgły szybko rozpływał
się w bladym świcie pozostawiając za sobą tylko zimne i nieprzyjemne uczucie
niepokoju. Pamietała tylko strach przed wejściem do tamtego domu. Kiedyś w nim
mieszkała. Tyle wspomnień, tyle wylanych łez. Za oknem śpiewał jakiś ptak. Zapomnieć, wymazać to wszystko z pamięci. Czy
to tak wiele? Chciała tylko znów normalnie żyć. Bez strachu o jutro, bez
nocnych koszmarów. Ile to już lat? Wydawało się że tamte chwile to już przeszłość
a teraz znów powróciły. Tit, tak. Zegar bezlitośnie odmierzał minuty, godziny,
dni. Wolnym, ruchem podniosła szklankę do ust i wypiła łyk wody. Równie spokojnie
odstawiła szklankę i ułożyła głowe na poduszce. Spać. Chciała tylko zasnąć.
Tym razem bez snów.
Zegar z głośnym terkotem obwieścił poranek. Niczym zaprogramowany
robot wstała i poszła do kuchni i zaparzyła sobie kawę. Kolejny dzień. Byle
tylko przetrwać . Włączyła radio. Ktoś coś mówił lecz do niej docierały tylko
echa. Idealnie zagłuszały panującą ciszę stwarzając wrarzenie że nie jest sama.
Kiedyś było inaczej. Kiedyś które przeminęło pozostawiając po sobie brudny osad
wspomnień. Za chwilę zacznie się kolejny dzień. Jakoś go przetrwa. Roboty
przecież nie mają uczuć. Patrzyła na swoje odbicie w lustrze. Obce, zimne oczy.
Makijarz skrywał sińce pod oczami. Jeszcze tylko chwila . Tam za drzwiami czeka
kolejny dzień.
Uśmiechnięta wkroczyła do biura. Kolejna kawa, ploteczki
przy czajniku. Perfekcyjnie zagrana rola.
Sztuka udawania opanowana do perfekcji. Świat kręci się
dalej. Kiedy ostatni raz była sobą? Tu i teraz. Zaprogramowany robot bez uczuć
, marzeń i planów na przyszłość. To luksus na który nie może sobie pozwolić. Tu
i teraz. Prozaiczne codzienne czynności. Dopracowany do perfekcji plan dnia nie
pozostawiający czasu na myślenie.Ona , ta w środku wyje z rozpaczy waląc
zakrwawionymi pięściami w mur który ją otacza. Ona ta na zewnątrz z grzecznym
uśmiechem omawia jakąś służbową sprawę. Idealna kontrola siebie. Żadnych emocji
i uczuć. Perfekcjonistka.
Ludzka rzeka rozlewa
się na chodniku obojętnie mijając wysepkę samotności. Z dumnie uniesioną głową
i pustym spojrzeniem idzie przed siebie. Jak doskonale zaprojektowany robot. Może
inni też udają? Może kiedyś odnajdzie to coś w spojrzeniu mijanej osoby. Może. Ma ochotę krzyczeć. Emocje wzbierają
zatrzymując łzy za tamą powiek.
Dom. Tam znów będzie mogła być sobą. Za zamkniętymi drzwiami
.Bez widzów oceniających każdy zrobiony krok. Jeszcze chwila a potem noc i sen
. Sem bez bez koszmarów. Ukojenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz