NASURI
Nasuri z siłą wodospadu wdarła się
do mojego życia.Musisz mi pomóc prosiła przez telefon. Nie możesz
mi odmówić. Ogłuszona i zdezorientowana próbowałam przerwać potok
slow.
Dobrze, dobrze ale o co chodzi? W czym
mam ci pomóc?
Musisz mi dziś towarzyszyć na
spotkaniu, To dla mnie bardzo ważne. Nie mogę tam iść sama.
Zwariowałaś? Jak ty to
sobie wyobrażasz? Znów usiłowałam przerwać jej potok słów.
Wyobraziłam sobie jak
Nasuri spaceruje po pokoju w tym swoim pięknym kimonie i nerwowo
pociąga za kosmyk włosów. Coś musiało się stać skoro ta
spokojna zazwyczaj kobieta znajdowała się na granicy histerii.
Nigdy jeszcze nie słyszałam jej tak zdenerwowanej.
Spokojnie. Będzie dobrze. Proszę cię.
Pomóż mi.
Obca kobieta z ostrym makijażem , w
wyzywającej sukience patrzyła na mnie w lustrze moimi oczami. Chyba
zwariowałam.
No cóż było za późno.
Nasuri jak zwykle wyglądała
zjawiskowo. Jej egzotyczna uroda przyciągała spojrzenia.
Wchodziłyśmy do lokalu. Nasz
zamówiony stolik znajdował się na piętrze na wprost schodów.
Stamtąd będziemy wszystko dobrze
widzieć. Prawda? Nasuri paplała jak najęta. Widać że była
zdenerwowana. To musiał być ktoś wyjątkowy skoro jej
profesjonalizm wyparował w jednej chwili.
Mimo iż nalegałam nie chciała
zdradzić mi z kim jest umówiona. Każde pytanie zbywała
niefrasobliwym machnięciem dłoni.
Pamietaj. Gdy podejdą przywitasz się,
zostaniesz z nami jeszcze chwile a potem jeśli zechcesz pod jakimś
pretekstem możesz odejść.
Jeśli zechce? Gdybym mogła zwiałabym
stamtąd od razu.
Nagle zobaczyłyśmy mężczyzn
wchodzących do lokalu. Było ich trzech ,Jeden z nich wydawał mi
się dziwnie znajomy. Najstarszy z nich zauważył Nasuri i pomachał
w jej stronę.
To coś w sylwetce. Czyżby? Serce jak
oszalałe zaczęło wręcz wyrywać się z piersi. Splotłam dłonie
by nie było widać jak mi się trzęsą. Co się dzieje? To
przecież nie możliwe. To nie może być on.
Mężczyźni pogrążeni w rozmowie
wchodzili po schodach a ja wiedziałam że nie dam rady. Zadanie o
które poprosiła mnie Nasuri przerosło mnie zanim zaczęłam je
wykonywać. Niestety było już za późno by się wycofać.
Nasuri entuzjastycznie przywitała się z starszym z mężczyzn i poprosiła by usiedli. Ja z wzrokiem wbitym w ziemię starałam stać się niewidoczna.
To był on. Uczucia jak lawina wróciły
ze zdwojona siłą.
Witaj. Usłyszałam miękki ale męski
i ciepły głos. To był jego głos.
Zerwałam się od stolika i wybiegłam.
Nie obchodziło mnie co pomyślą ludzie. Nasuri pobiegła za mną.
Co się stało? Źle się czujesz? Coś
nie tak?
Nie byłam w stanie jej odpowiedzieć.
Rozpalone czoło oparłam o chłodną ścianę. Nie potrafiłam jej
wytłumaczyć że zakochałam się i to w kimś kogo w ogóle nie
znałam. Widziałam że to on. On na całe życie.
Obudził mnie dźwięk telefonu.
Natarczywy, uparty.
Słucham:
Przepraszam że cię budzę usłyszałam
w słuchawce głos Nasuri ale mam do ciebie prośbę. Czy mogłabyś
mi pomoc?
Zimny pot skroplił się na moim czole.
W czym ? Co dla ciebie mogłabym
zrobić?
Wiesz. Umówiłam się ze znajomymi i
chciałabym żebyś mi towarzyszyła. To bardzo mili ludzie.
Jak w zwolnionym filmie wrócił sen.
To niemożliwe. Ten sam lokal.
Rozentuzjazmowana Nasuri i ten mężczyzna. Znajomy ze snu.
Spojrzenie którego się nie zapomina.
Coś mnie obudziło.
Z zamkniętymi oczami na wpół
przebudzona próbowałam jeszcze tam wrócić by go zobaczyć.
Niestety, sen odszedł. Sięgnęłam po telefon.Na ekranie wyświetliło
się znajome imię .Jego imię.