Stara kobieta siedziała pochylona nad szufladą pełną szpargałów. Wyglądają jak moje życie pomyślała. Pełno wszystkiego a większość
bez znaczenia. Może sama powinnam opowiedzieć o sobie zanim ktoś inny to zrobi?
Taka samo oczyszczająca spowiedź przed sobą. Jeszcze raz popatrzyła do szuflady i
zapadła w zadumę.
Pierwsze wspomnienie.
Ile mogła mieć lat? Cztery, może pięć? Siedzi pod stołem i
rozżalona gryzmoli coś kredką na nodze mebla. Wypisuje swoje żale, to, co on
jej zrobił. Nie wie jeszcze, co to znaczy, ale wie, że to jest złe, że bolało. Kazał
jej się rozebrać ,położyć na podłodze i rozchylić szeroko nogi. Był od niej
starszy, silniejszy i trochę się go bała, więc zrobiła, co kazał .Ściągnął spodnie i majtki, Położył się
na niej i najpierw ją dotykał palcami a potem coś wkładał między jej nogi. To bolało. Gdy krzyczała przestawał by po
chwili znów zrobić to samo. Potem kazał jej się ubrać i zabronił mówić mamie. Wiedziała,
że mama byłaby na nią zła gdyby jej powiedziała, więc wolała to sobie zapisać. Tylko,
że mama sprzątając wycierała to wszystko do czysta. Potem, gdy była już starsza
sama wkładała tam różne przedmioty i poruszała nim tak jak on kiedyś tym czymś, co miał
w spodniach. Po chwili czuła przyjemność i bul. Może wszystkie dziewczynki tak
robią? Dorastała.
Szkoła.
Była nieśmiała. Bała się podejść i porozmawiać. Koleżanki
bawiły się w dom, w szkołę a ona zawsze stała samotnie gdzieś z boku. Chyba
nawet jej nie widziały. No, ale miała przecież książki. Mogła czytać i
wyobrażać sobie, że zwiedza egzotyczne kraje. Potem wracała do domu i znów stawała
się niewidoczna. Ciągle słyszała, że jej koleżanki umieją więcej, są ładniejsze,
grzeczniejsze. Najgorsze jednak było, gdy mama za karę przestawała się do niej
odzywać. Chyba wolałaby już dostać lanie niż czuć to spojrzenie. Przecież się starała.
Chciała by kochali ją tak jak jego. Zazdrościła mu . On nic nie musiał. To na nią krzyczeli gdy nie posprzątała mu pokoju lub nie umyła
naczyń. To jego chwalono przed rodziną. Ona miała być grzeczna i była. Nadal
nie wspominała, że czasem jeszcze tam ją dotyka, że wkłada w dziurkę palce i nimi porusza. Nie przyznała się że każe brać jej to coś w ręce i ruszać tak długo aż powie że dość albo każe jej brać do buzi choć się nie mieści. Wstydziła się.
Czasem chciała spytać koleżanki czy jej bracia tez tak robią, ale wstydziła
się. W szkole średniej wciąż trzymała się z boku. Miała niby koleżanki, ale..
One znały ją tylko, gdy czegoś chciały. Nigdy nie zaprosiły jej na żadną
imprezę czy dyskotekę. No, ale wtedy miała już swój świat.
Wakacje.
Pierwszy wyjazd? Miała jakieś trzy lata. Jedyne, co z tego
pamięta to panią, która ja straszyła, że jak nie będzie grzeczna to zje ją
smok. Potem były ferie u ciotki. Była wtedy w czwartej lub piątej klasie. Ciocia
przyjechała do nich do domu ze swoją córką. Tak bardzo chciała do nich jechać
no i mama zgodziła się. Było już ciemno, gdy zajechały pociągiem do ich
miejscowości. One wsiadły na rowery i pojechały a ona szła sama i beczała ze
strachu. W koło były puste pola i stare wierzby. Było ciemno. No, ale te kilka
dni były fajne. Ciocia trzymała konserwy z jedzeniem w studni i tylko je
odgrzewała na piecu gdy robiła obiad. Kiedyś wzięła ją do miasta i kupiła preparowany ryż. Kolejny:
Szósta klasa i zimowisko w górach. To był ośrodek wypoczynkowy. Trzy osobowe
pokoje i codzienne wyjazdy na lodowisko. Pamięta jak bardzo nie chciała wracać.
Potem był wakacyjny obóz nad jeziorem i pierwszy chłopak, który się nią
interesował. Był pięć lat starszy. Kadry nie obchodziło, co robili, więc..
Pamięta jedno zdarzenie. Była dyskoteka i oboje poszli się przejść na pomost.
Rozmawiali. Nie zauważyła że jest już późno. Potem pani strasznie na nią nakrzyczała
a jej było tak strasznie wstyd. No przecież to nie była jej wina. Oni tylko rozmawiali.
UCZUCIA.
Miłość? Nie o tym nie chce mówić. Minęło tyle lat. Lepiej zagrzebać
to z niepamięci. To nadal boli. Poza tym jednym razem nie potrafiła pokochać. No,
ale nawet z nim gdy to robili nic nie czuła. Bardzo chciała, ale. Uczył ją przecież,
co lubił, gdy mu robiła. Tak bardzo się starała. Nauczyła się udawać, że jest
jej dobrze a on wierzył. Potem byli inni. Krótkie nic nieznaczące historie.
Imiona bez twarzy. Oni wszyscy byli tacy sami. Żaden nie widział, że udaje. Może
nie chcieli widzieć? Rzadko to robiła. Przez wiele lat prawie wcale. Była sama.
Tak bardzo chciała by ktoś ja pokochał, ale oni wszyscy chcieli tylko jednego.
Znów uciekała do swojego świata. Bywały dni, gdy nie chciała żyć. Chciała by to wszystko się wreszcie skończyło.Całe noce płakała
w poduszę. Rano z uśmiechem szła do pracy. Grała. Kiedyś usłyszała, że jest
duszą towarzystwa. Zdziwiła się. Ona? Kiedy? Nauczyła się być taka jak wszyscy.
Jak kameleon. Niewidoczna. Zbudowała koło siebie mur. Za nim była bezpieczna. Tam
mogła marzyć.
Związki.
Było On- jej miłość i On- porażka. Potem On –pomyłka.
Kolejny On? To złudzenia. Radość i
wielkie rozczarowanie. Oni? Twarze bez imion. Fascynacje szybkie znudzenie. Z
wiekiem było Ich coraz mniej. Nie było też przyjaciół. Jakieś luźne znajomości,
które kończyły się równie nagle jak zaczynały. Tylko lat systematycznie jej
przybywało. No i był jej świat. Tam była szczęśliwa.
Stara kobieta na chwilę oderwała się od wspomnień. Pies spał
na posłaniu głośno pochrapując. Był tak jak ona stary i zramolały. No, ale był
jedyną istotą, która ją kochała. Miała tylko nadzieje, że pies odejdzie przed
nią. Nie chciała by wyładował w schronisku. Musiała pozwolić mu odejść. Oddech psa powoli cichł a
potem ustał. Potem odejdzie ona. Ciekawe czy ktoś to w ogóle zauważy? Od tak
dawna nikt nie zapukał do jej drzwi. Stara kobieta sięgnęła po kubek z herbatą.
Ostatni łyk i cisza. Kubek powoli wysunął się z jej bezwładnej dłoni a reszta
napoju rozlała po podłodze. Zanim ktoś ja znajdzie pewno zostanie już tylko
sucha plama. Wreszcie była wolna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz